Jestem gorszy niż supermarkety, które już teraz wystawiają na sprzedaż świąteczne Mikołaje i ozdoby choinkowe - jeszcze nie zaczęła się prawdziwa złota jesień, ale już wieszczę nadejście zimy - jak bohaterowie "Gry o Tron". Winter is coming, dlatego od dzisiaj mój blog jest już zimowym blogiem. A skoro o zimie mówimy - może porozmawiamy o śniegu? W weekend jadę do rodziny, więc pewnie będę nie tylko zmuszony do pochwalenia rododendrona babci, ale również do opieki na najmłodszymi członkami rodziny, którzy to lubią zadawać pytania typu "skąd X się wzięło" albo "dlaczego". Dlatego - skąd się wziął śnieg?
Śnieg kojarzy nam się głównie sześcioramiennymi gwiazdkami (nie wytworem szatana!), ale może mieć również inne kształty - jednak czy to prawda, że nie ma dwóch takich samych płatków śniegu? Tego nie wiem, chociaż w internetach piszą, że tak jest - przez to, że każdy kryształek śniegu inaczej zmienia się podczas poruszania się w chmurze :P Kształt płatka śniegu zależy od tego, jak przebiegnie kondensacja lodu na cząstce pyłu. W zależności od temperatury lód osadza się na pyłku inaczej, albo na jego powierzchni, albo na krawędziach.
Ale dlaczego płatki gwiazdkowe są symetryczne? Tego jeszcze nie wie nikt. W jakiś magiczny sposób śnieg osadza się właśnie tak, że ramiona gwiazdki "wyrastają" identyczne - jak głowy hydry.
Dla niektórych śnieg to śnieg - ale dla innych istnieje mnóstwo odmian śniegu. Zwłaszcza narciarze czują różnice i uwielbiają najbardziej firn, czyli taka forma śniegu, która powstaje w wyniku wielokrotnego topnienia i marznięcia. W ten sposób śnieg jest coraz to twardszy i zbity. Narty się w ogóle nie zapadają, tak jak to bywa w puchu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz